Dwa przez niektórych zwane "diabelskie pomioty" przemierzały osiedle. Zmierzały w stronę domówki. Obie nie odróżniały się od zwykłych ludzi. Ot dwie roześmiane nastolatki, przyjaciółki. Ale to że ktoś się śmieje, wcale nie znaczy że jest miły i wesoły. W głowach tej dwójki krążyły pomysły na coraz brutalniejsze pozbycie się uczestników imprezy. Nagle jednak tuż przed nimi w ziemię wbił się nóż. Jak na komendę zwróciły spojrzenia w stronę z której nadleciał pocisk. W koronie drzewa migała sylwetka wojownika. Ninja.
-Czyżbyś sprowadziła sobie pomocnika?- zapytała długowłosa.
Dziewczyna podążająca za nimi od jakiegoś czasu przystanęła. Otworzyła niedużą książeczkę i wykonała kilka gestów nad stronicami. Litery rozbłysły błękitnym światłem, rozjaśniając twarz egzorcystki. Wtedy spomiędzy kartek wyleciały dwa talizmany.
-Jak widzisz. Co dwie głowy to nie jedna- mruknęła szatynka.
Dwie antagonistki zostały otoczone przez świetlisty krąg. Jak się szybko przekonały, nie mogły z niego wyjść. Oczywiście nie zamierzały czekać na karę i szybko wzięły się do roboty. Na ciele krótkowłosej rozbłysły znaki i zaczęła ona formować z energii różne sztylety. Broń szybowała w stronę łowczyni, ale za każdym razem mijała cel o kilka milimetrów. Jej towarzyszka także nie próżnowała i zajęła się obroną siebie i przyjaciółki przed powiązanymi linką kunai'ami. Ninja miała bardzo dobrą technikę i lata praktyki za sobą. Sprawnie wymieniła zniszczoną broń na nową podczas natarcia. Ale mimo swojej przewagi, nie lekceważyła przeciwnika i nie śpieszyło jej się zejść z drzewa. Wiedziała że ukryta między gałęziami rośliny ma większe szanse na wygraną. Egzorcystka w tym czasie próbowała dokończyć rytuał, który uwięziłyby demony, jednak nie mogła się na nim zbytnio skupić przez śmigające w jej stronę noże. Wtedy podczas walki nagle skrzyżowały się energie czterech ras. Powstały na tego skutek wybuch odrzucił walczących na parę metrów. Niebieskooka korzystając z chwili nieuwagi przeciwnika, wyrzuciła przed siebie dwa talizmany z których wysunęły się kłącza. Zaklęcie to miało spętać demony energią której nie mogą zniszczyć. Krótkowłosa w porę dostrzegła niebezpieczeństwo i rozpoczęła manewr ewakuacyjny. Długowłosa natomiast dopiero po chwili zrozumiała co się dzieje i także zaczęła uciekać. Tu jednak nie miała tyle szczęścia i roślina chwyciła ją za nogę. Przekonaną o schwytaniu jednej części problemu szamankę, zamurowało to jak jej przeciwniczka bez problemu rozrywa więzy i rozkładając skrzydła ucieka.
Białowłosa zaczęła się wycofywać gdy zobaczyła kipiącą ze złości przyjaciółkę.
-Widzisz! Mówiłam że będzie fajnie!- powiedziała z uśmiechem toporniczka.
Wychyliła się z krawędzi dachu z którego obserwowała zajście.
-Masz rację. Całkiem spoko- dodała neko machając nogami.- Wracamy? I tak nic się już nie będzie działo.
Brązowowłosa skinęła głową i obie ruszyły do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz