piątek, 1 stycznia 2016

1. Konfrontacja

Ohayo! I tak po tej strasznie długiej przerwie zapraszam na kolejny rozdział!

Dwa przez niektórych zwane "diabelskie pomioty" przemierzały osiedle. Zmierzały w stronę domówki. Obie nie odróżniały się  od zwykłych ludzi. Ot dwie roześmiane nastolatki, przyjaciółki. Ale to że ktoś się śmieje, wcale nie znaczy że jest miły i wesoły. W głowach tej dwójki krążyły pomysły na coraz brutalniejsze pozbycie się uczestników imprezy. Nagle jednak tuż przed nimi w ziemię wbił się nóż. Jak na komendę zwróciły spojrzenia w stronę z której nadleciał pocisk. W koronie drzewa migała sylwetka wojownika. Ninja.
-Czyżbyś sprowadziła sobie pomocnika?- zapytała długowłosa.
Dziewczyna podążająca za nimi od jakiegoś czasu przystanęła. Otworzyła niedużą książeczkę i wykonała kilka gestów nad stronicami. Litery rozbłysły błękitnym światłem, rozjaśniając twarz egzorcystki. Wtedy spomiędzy kartek wyleciały dwa talizmany.
-Jak widzisz. Co dwie głowy to nie jedna- mruknęła szatynka.
Dwie antagonistki zostały otoczone przez świetlisty krąg. Jak się szybko przekonały, nie mogły z niego wyjść. Oczywiście nie zamierzały czekać na karę i szybko wzięły się do roboty. Na ciele krótkowłosej rozbłysły znaki i zaczęła ona formować z energii różne sztylety. Broń szybowała w stronę łowczyni, ale za każdym razem mijała cel o kilka milimetrów. Jej towarzyszka także nie próżnowała i zajęła się obroną siebie i przyjaciółki przed powiązanymi linką kunai'ami. Ninja miała bardzo dobrą technikę i lata praktyki za sobą. Sprawnie wymieniła zniszczoną broń na nową podczas natarcia. Ale mimo swojej przewagi, nie lekceważyła przeciwnika i nie śpieszyło jej się zejść z drzewa. Wiedziała że ukryta między gałęziami rośliny ma większe szanse na wygraną. Egzorcystka w tym czasie próbowała dokończyć rytuał, który uwięziłyby demony, jednak nie mogła się na nim zbytnio skupić przez śmigające w jej stronę noże. Wtedy podczas walki nagle skrzyżowały się energie czterech ras. Powstały na tego skutek wybuch odrzucił walczących na parę metrów. Niebieskooka korzystając z chwili nieuwagi przeciwnika, wyrzuciła przed siebie dwa talizmany z których wysunęły się kłącza. Zaklęcie to miało spętać demony energią której nie mogą zniszczyć. Krótkowłosa w porę dostrzegła niebezpieczeństwo i rozpoczęła manewr ewakuacyjny. Długowłosa natomiast dopiero po chwili zrozumiała co się dzieje i także zaczęła uciekać. Tu jednak nie miała tyle szczęścia i roślina chwyciła ją za nogę. Przekonaną o schwytaniu jednej części problemu szamankę, zamurowało to jak jej przeciwniczka bez problemu rozrywa więzy i rozkładając skrzydła ucieka.
Białowłosa zaczęła się wycofywać gdy zobaczyła kipiącą ze złości przyjaciółkę.

-Widzisz! Mówiłam że będzie fajnie!- powiedziała z uśmiechem toporniczka.
Wychyliła się z krawędzi dachu z którego obserwowała zajście.
-Masz rację. Całkiem spoko- dodała neko machając nogami.- Wracamy? I tak nic się już nie będzie działo.
Brązowowłosa skinęła głową i obie ruszyły do domu.

czwartek, 3 grudnia 2015

Prolog

Hejka! Z tej strony EleCat! Zakładam już trzeciego bloga i mam nadzieję że pomysł wypali. Ciekawa też jestem jaką popularność zdobędzie ten blog, ponieważ nie będę go niedzie specjalnie reklamować. A teraz nie przedłużając zapraszam na rozdział! ;)


Wielkie miasta nie znają snu, a neonowe światła błyszczą tam do samego rana. Z nocnych klubów wydobywa się głośna muzyka, z pubów i knajp wychodzą nietrzeźwi ludzie. Tak było i tym razem. DJ szalał za konsolą, porywając tłumy bawiących się ludzi. Ze stołów i barów znikały kolejne butelki, a goście świetnie korzystali z uroków młodości, podczas dyskoteki w portowym hangarze. Jednak nie tylko oni chcieli się zabawić, dołączyć do nich chciały dwie istoty kierowane głodem i zapachem świeżej krwi.
Nikt nie wiedział gdzie zaczęło się palić, ale płomienie rozprzestrzeniały się tak szybko że nie było czasu na rozmyślania. Pożar w kilka chwil zamknął wszystkie drogi ucieczki. Spanikowani ludzie zostali otoczeni przez wściekły żywioł, który zaczął pochłaniać pierwsze ofiary. Niewielu jednak dostrzegło dwie sylwetki krążące wokół nich w płomieniach. Obie chichotały i robiły coś czego zwykli śmiertelnicy nie mogli zobaczyć. Pożerały dusze kolejnych ofiar. Niewielu udało się przeżyć to polowanie. Ci którzy ostali się mogli odetchnąć z ulgą. Na razie.


Dwie nastolatki spacerowały wzdłuż wybrzeża. Jedna miała długie ciemne włosy, ubrana w top, szorty i trampki. Odróżniała się nietoperzymi skrzydłami, lekko opierzonymi u nasady. Druga natomiast miała krótkie ciemne włosy, czarny t-shirt, rybaczki i glany. Wyróżniały ją lśniące niczym płomienie znaki na skórze.
-Gdzie następnym razem?-zapytała długowłosa, balansując na krawędzi urwiska.
-Jeszcze ci mało?- zapytała ze śmiechem krótkowłosa.- Gruba będziesz!
Jej towarzyszka tylko fuknęła gniewnie i skupiła się na swoim zajęciu.


W małym mieszkaniu na przedmieściach po raz kolejny zadzwonił telefon. Niebieskooka dziewczyna podniosła wzrok znad czytane książki i odcztała nazwisko dzwoniącego. Warknęła głośno i rzuciła komórką o ścianę. Urządzenie jednak nie wytrzymało próby i rozpadło się na części. Wtedy z kuchni wyjrzała jej współlokatorka o zielonych oczach i posłała jej pobłażliwy uśmiech. Wniosła do salonu dwa kubki kakao. Jeden podała przyjaciółce, a drugi zabrała dla siebie. Odrzuciła swoje białe włosy z twarzy i strącając kilka noży z siedziska, wkońcu opadła na fotel.
-Znowu "pracodawcy"?- zapytała choć znała odpowiedź.
Szatynka prychnęła pod nosem i upiła łyk ciepłego napoju.
-Ja już z tymi dwoma nie mogę. Nie spotkałam się wcześniej z tak często polującymi demonami- westchnęła ciężko.
Białowłosa sięgnęła po folder leżący na stoliku i zaczęła przeglądać znajdujące się tam dokumenty. Analizowała miejsca i czas każdego ataku, aż wkońcu wyłapała pewną regułę. Uśmiechnęła się promiennie i spojrzała na współlokatorkę.
-Mogę ci pomóc następnym razem, bo wiem już chyba gdzie uderzą następnie.
Niebieskooka przyjrzała się jej uważnie.


Drzwi od mieszkania trzasnęły, a do środka wparowała dziewczyna. Miała krótkie brązowe włosy związane w kitke. Niebieskimi oczami zlustrowała otoczenie , po czym odrzucając kurtkę na wieszak ruszyła do salonu.
-Kocie! Przestań gadać z zielskiem i słuchaj!- zwróciła się do ciemnowłosej dziewczyny o szarych oczach, kocich uszach i ogonie.
Gdy jednak jej wołanie nie przyniosło efektu, postanowiła wdrożyć inne metody. W jej ręku pojawił się topór, którym rzuciła w kocice. Broń przeleciała tuż przed oczami ofiary.
-Chciałaś mnie zabić?!-wrzasnęła kocica.
Niebieskooka nie zamierzała się jednak tłumaczyć i pociągnęła współlokatorkę na siedziska. Neko zajęła miejsce na kanapie, a toporniczka na fotelu.
-Wiesz co się działo na mieście?!- krzyknęła entuzjastycznie brązowowłosa.
-Niech zgadnę... Znowu jakaś masakra?
-Roboty to przez tą dwójkę mam jak nigdy, ale za to mam miejsca w pierwszym żędzie na spektaklu- zachichotała.
-Ja nie wiem czy chciała bym oglądać płonących ludzi...-Skrzywiła się szarooka.
-Jakbyś musiała niemal codziennie obcować z umarlakami to byś się przyzwyczaiła.- Machnęła ręką jej przyjaciółka, na co kocica wywróciła oczami.

Chwilę później obie zostały pochłanięte przez lecący w TV film sensacyjny.